Przez wieki dziedziniec był jednym z najważniejszych elementów architektury mieszkaniowej. Organizował życie domu, zapewniał prywatność, wpuszczał światło i powietrze, a w gorącym klimacie pomagał regulować temperaturę. Później na wiele lat zniknął z głównego nurtu projektowania. Dziś architekci znów chętnie umieszczają pustą przestrzeń w samym środku budynku. Nie jest to jednak powrót do przeszłości, lecz odpowiedź na bardzo współczesne problemy.
Dziedziniec jest starszy, niż mogłoby się wydawać
Dom z wewnętrznym dziedzińcem należy do najstarszych typologii architektonicznych. Rozwiązania tego typu pojawiały się już w starożytnym Bliskim Wschodzie, a z czasem rozwijały się w różnych częściach świata. Ich wspólną cechą było umieszczenie otwartej przestrzeni wewnątrz obrysu budynku i skierowanie życia domu do jego środka.
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest rzymska domus. Centralne atrium pełniło funkcję reprezentacyjną i organizowało komunikację pomiędzy kolejnymi pomieszczeniami. Z czasem coraz większą rolę zaczęły odgrywać także bardziej rozbudowane dziedzińce z ogrodami i fontannami.
Podobny schemat rozwijał się w architekturze świata islamu. Prywatny dziedziniec stawał się sercem domu – miejscem odpoczynku, spotkań i kontaktu z naturą. Roślinność, cień i woda nie były wyłącznie dekoracją. Pomagały również tworzyć korzystniejszy mikroklimat.
Dziedzińce znajdziemy także w tradycyjnej architekturze Chin, Indii, Japonii czy krajów basenu Morza Śródziemnego. Forma zmieniała się w zależności od klimatu, kultury i sposobu życia, ale podstawowa idea pozostawała podobna: zamiast otwierać dom wyłącznie na ulicę, tworzyć jego własny, chroniony świat.
Mała przestrzeń, wiele funkcji
Dziedziniec jest interesujący przede wszystkim dlatego, że jednocześnie rozwiązuje kilka problemów projektowych.
Pierwszym jest światło. W gęstej zabudowie dostęp do światła dziennego może być ograniczony. Wewnętrzny ogród lub otwarta przestrzeń pozwala doświetlić pomieszczenia znajdujące się w głębi budynku.
Drugim jest wentylacja. Odpowiednio zaprojektowany dziedziniec może wspierać naturalną cyrkulację powietrza i tworzyć korzystniejszy mikroklimat. W tradycyjnej architekturze było to szczególnie istotne w gorącym klimacie. Współczesne badania nad tą typologią również wskazują na jej potencjał w zakresie wentylacji, zacienienia i regulacji temperatury.
Trzecim elementem jest prywatność.
To szczególnie ważne we współczesnych miastach, gdzie dom może znajdować się na niewielkiej działce, otoczony sąsiadującymi budynkami i ruchliwą ulicą. Zamiast wielkich przeszkleń skierowanych na zewnątrz architekt może zaproponować okna wychodzące na prywatny dziedziniec.
W efekcie powstaje pozorny paradoks: dom może być jednocześnie bardzo otwarty i bardzo prywatny.
Od rzymskiego atrium do współczesnego patio
Historia dziedzińca nie zakończyła się wraz ze starożytnością. Przeciwnie – przez kolejne stulecia rozwiązanie było modyfikowane i dostosowywane do lokalnych warunków.
W architekturze europejskiej rozwijały się różne odmiany tej typologii: od rzymskiego atrium, przez włoskie cortile, po śródziemnomorskie patio. Współczesna architektura odziedziczyła po nich nie tyle konkretną formę, ile zasadę organizowania przestrzeni wokół wewnętrznego, otwartego miejsca.
Co ciekawe, dziedziniec pojawił się również w projektach modernistycznych. W pierwszej połowie XX wieku architekci zaczęli ponownie eksperymentować z domami atrialnymi i mieszkaniami organizowanymi wokół prywatnych przestrzeni zewnętrznych. W Europie szczególne zainteresowanie tego typu zabudową pojawiło się w latach 50., 60. i 70. XX wieku. Powstawały wówczas całe zespoły domów z dziedzińcami, między innymi w Rzymie, Berlinie, Danii czy Austrii.
Nie był to więc wyłącznie powrót do tradycji. Dziedziniec stał się narzędziem modernistycznego projektowania mieszkań o lepszym dostępie do światła, powietrza i prywatnej przestrzeni.
Dlaczego później o nim zapomnieliśmy?
Przez znaczną część XX wieku dominowała architektura coraz bardziej otwierająca budynki na zewnątrz. Duże przeszklenia, balkony, tarasy i otwarte plany mieszkań miały zapewniać kontakt z otoczeniem.
W wielu przypadkach było to rozwiązanie atrakcyjne, ale nie zawsze sprawdzało się w gęstej zabudowie.
Duże okno skierowane na ulicę może oznaczać hałas, brak prywatności i konieczność zasłaniania pomieszczenia. Balkon nie zawsze zastąpi ogród. A niewielka działka w mieście często nie pozwala wygospodarować klasycznego ogrodu wokół domu.
Dziedziniec proponuje coś innego: naturę i otwartą przestrzeń, ale schowane wewnątrz budynku.
W literaturze dotyczącej architektury dziedzińcowej zwraca się uwagę, że sama typologia przez pewien czas straciła popularność we współczesnej architekturze, mimo swoich licznych zalet.
Dziś sytuacja zaczyna się zmieniać.
Powrót dziedzińca nie jest modą na nostalgię
Współczesny architekt nie musi kopiować rzymskiego atrium ani marokańskiego riadu. Może wykorzystać samą zasadę i dostosować ją do zupełnie innego stylu życia.
Dziedziniec może mieć formę niewielkiego ogrodu między pokojami. Może być patio wyłożonym kamieniem. Może stać się zielonym centrum domu albo wysoką na dwie kondygnacje pustką, która doświetla wnętrze.
Współczesne realizacje pokazują, że typologia ta dobrze sprawdza się również na stosunkowo niewielkich działkach. Dom może zostać zamknięty od strony ulicy i jednocześnie całkowicie otworzyć się do środka. Przykłady współczesnych domów dziedzińcowych powstają obecnie między innymi w Azji, na Bliskim Wschodzie i w regionie śródziemnomorskim.
To szczególnie interesujące w czasach, gdy coraz większą uwagę zwracamy na jakość przestrzeni mieszkalnej.
Dziedziniec jako odpowiedź na zmiany klimatu
Jednym z najważniejszych powodów powrotu dziedzińców są dziś kwestie klimatyczne.
Architektura przez długi czas próbowała rozwiązywać problemy związane z temperaturą przede wszystkim za pomocą technologii: klimatyzacji, wentylacji mechanicznej czy zaawansowanych systemów zacieniania.
Dziedziniec pozwala część tych problemów rozwiązać już na poziomie geometrii budynku.
Odpowiednie usytuowanie, zacienienie, roślinność, materiały o dużej bezwładności cieplnej czy obecność wody mogą wpływać na mikroklimat wewnętrznej przestrzeni. W zależności od regionu dziedziniec może pomagać chronić przed nadmiernym nasłonecznieniem albo – w chłodniejszym klimacie – umożliwiać głębsze wprowadzanie światła słonecznego do wnętrza.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy dom z dziedzińcem będzie automatycznie energooszczędny. O efektywności decydują również orientacja budynku, proporcje dziedzińca, przeszklenia, materiały i lokalny klimat.
Ale sama zasada jest wyjątkowo aktualna: zamiast później kompensować błędy technologicznie, można część problemów rozwiązać przestrzennie już na początku projektu.
Dziedziniec zmienia sposób życia
Jest jeszcze jeden powód, dla którego architekci wracają do tej typologii – i nie ma on wiele wspólnego z efektywnością energetyczną.
Dziedziniec tworzy miejsce pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem.
Nie jest klasycznym pokojem, ale też nie jest po prostu ogrodem. Można przez niego przejść, usiąść w nim, otworzyć na niego salon, zjeść śniadanie, posadzić drzewo albo obserwować zmieniające się pory roku.
To przestrzeń, która może integrować domowników.
Badania nad współczesnymi domami dziedzińcowymi wskazują właśnie na tę społeczną funkcję – wydzielona, ale wspólna przestrzeń zewnętrzna może sprzyjać interakcjom mieszkańców, jednocześnie zapewniając im większe poczucie prywatności.
W tym sensie dziedziniec jest czymś więcej niż elementem kompozycji.
Jest centrum domu.
Czy dziedziniec pasuje do polskiego klimatu?
Nie trzeba mieszkać w Hiszpanii, Maroku czy południowych Włoszech, aby korzystać z zalet tej typologii.
W chłodniejszym klimacie dziedziniec może pełnić inne funkcje niż w tradycyjnej architekturze śródziemnomorskiej. Ważna staje się możliwość doprowadzenia światła do wnętrza, ochrona przed wiatrem oraz stworzenie osłoniętej przestrzeni zewnętrznej.
W Polsce zainteresowanie domami dziedzińcowymi również nie jest wyłącznie teoretyczne. Badania dotyczące współczesnego budownictwa jednorodzinnego w Krakowie wskazują na potencjał rozwoju tej typologii w polskich warunkach.
Kluczowe jest jednak właściwe zaprojektowanie proporcji i orientacji dziedzińca. To nie jest rozwiązanie, które można bezrefleksyjnie przenieść z południa Europy.
Stare rozwiązanie, nowe pytania
Powrót dziedzińców dobrze pokazuje, jak zmienia się sposób myślenia o współczesnej architekturze.
Przez pewien czas nowoczesność kojarzyła się przede wszystkim z otwieraniem budynku: większymi oknami, bardziej transparentnymi elewacjami i zacieraniem granicy między wnętrzem a otoczeniem.
Dziś coraz częściej okazuje się, że więcej otwarcia nie zawsze oznacza lepszą przestrzeń.
W mieście potrzebujemy prywatności. W czasie upałów potrzebujemy cienia. Przy rosnących cenach energii chcemy ograniczać zapotrzebowanie na chłodzenie. Coraz bardziej doceniamy też kontakt z zielenią, światłem dziennym i zmiennością pór roku.
Dziedziniec odpowiada na wszystkie te potrzeby jednocześnie.
Dlatego jego współczesny renesans nie jest przypadkową modą. To raczej powrót do rozwiązania, które przez tysiące lat działało z bardzo prostego powodu: dobrze łączy człowieka, budynek i naturę.
Być może właśnie dlatego jedna z najstarszych idei w historii architektury okazuje się dziś zaskakująco nowoczesna.
Dodaj komentarz
Komentarze